sobota, 28 lutego 2015

Nowa Ziemia - Julianna Baggott





Świat po wielkich eksplozjach.
Szesnastoletnia Pressia mieszka w gruzach

z innymi zmutowanymi, którzy ocaleli po Wybuchu.
Patridge wychował się w sterylnej Kopule
pośród nielicznych Czystych.
Oboje uciekają.
Pressia - przed poborem do militarnej organizacji,
Patridge - przed ojcem tyranem.
Ich spotkanie zmieni bieg historii Nowej Ziemi...








Książkę Nowa Ziemia chciałam przeczytać już dawno, lecz dopiero ostatnio trafiła w moje ręce. Kupiłam nią w Tesco za kilka złotych, z czego bardzo się cieszę, bo w stałej cenie  nie jestem pewna czy bym się na nią zdecydowała.


Głównymi bohaterami są Pressia i Patridge, a w ich wędrówce towarzyszy im Bradwell. Dziewczyna żyje w świecie zniszczonym licznymi wybuchami, a zamiast jednej z dłoni ma głowę lalki, chłopak nie jest zmutowany, gdyż przez lata po wybuchu żył w Kopule, z której postanawia uciec. Pressia ma szesnaście lat i ma dobre serce, co w jej świecie jest rzadko spotykane. Bradwell jest kilka lat starszy od niej i pomaga im odnaleźć matkę Patridga.


Akcja powieści dzieje się w przyszłości w Ameryce, ale nie jestem pewna gdzie dokładnie. Świat jest podzielony na dwie strefy, na Kopułę i poza nią, w sterylnym, za czystym świecie ludzie są poddawani kodowaniu, czyli ulepszaniu ich cech, a w drugim człowiek musi się zmagać z mutacjami, z zanieszczonym powietrzem i jedzeniem, które często jest zatrute.


Powieść tak naprawdę opowiada o szczęściu w tym przepełnionym smutkiem i nieszczęściem świecie, gdyż ile razy można być uratowanym od śmierci, od losu?
W książce były akcje, które mnie przerażały, ale na szczęście nie było ich aż tak dużo. Niektóre przypadki zmutowań były okropne.
Każda postać coś wnosiła do całości powieści, świata.
Uwielbiam czytać książki postapokaliptycze, zazdroszczę autorom tych książek, że nie tylko potrafią wyobrazić sobie przyszłość z takimi detalami, ale i nią opisać. Przypisują bohaterom cechy, które nam by do głowy nie przyszły, a w tym świecie świetnie pasują, uzupełniają się.
Nowa Ziemia ukazuje nam jakie konsekwencje może nam przynieść rozwój technologiczny i zbrojeniowy dla ludzkości, że my sami doprowadzimy do końca świata, nikt inny.
Powieść oceniam na 7/10.

piątek, 27 lutego 2015

Przypadkowe szczęście - Abbi Glines





Woodsa Kerringtona nie kręciły wrażliwe dziewczyny. Wymagały dużo wysiłku. Dla niego liczyła się przyjemność. Jedna gorąca noc bez zobowiązań - to było wszystko, o czym myślał, kiedy zobaczył Dellę po raz pierwszy. 
Spędził z nią tylka kilka godzin. Tygodnie później nie potrafił oderwać od niej myśli. Musiał ją mieć. 
Woods nie miał pojęcia, że ta beztroska dziewczyna była bardziej krucha, niż mógłby się spodziewać.
Kiedy Della pwraca do Rosemary, wszystko wskazuje na to, że powinni trzymać się od siebie z daleka. Żadne z nich nie jest naprawdę wolne. Najbezpieczniej byłoby się wycofać... Ale czy Woods może na to pozwolić?




Powieść Przypadkowe szczęście jest pierwszą częścią cyklu opowiadającym o przygodach Delli i Woods'a.


Główną bohaterką jest Della, dziewczyna którą przeszłość nie rozpieszczała, a jej dzieciństwo to wspomnienia o których pragnie zapomnieć. Jej najlepsza przyjaciółka daje jej samochód i otwiera drogę na lepszą przyszłość, na podróż znikąd donikąd by odnaleźć siebie. Na jej początku spotyka Woodsa, który jest dzieckiem z bogatego domu, którego przyszłość jest zaplanowana, spędza z nim jeden wieczór i wyrusza dalej by odkryć siebie. Lecz los nie daje im o sobie zapomnieć i znowu się spotykają.


Akcja powieści rozgrywa się w Ameryce, w większości w miasteczku Rosemary, współcześnie.


Książka mówi o sile przyjaźni, która przezwycięży wszystko, jak i o miłości.
Ostatnio spotykam się z lekturami, w których narratorem nie jest jedna postać, co mi się bardzo podoba, i tak było w tym przypdku. Urozmaicenie, wiem co inna osoba myśli, czuje, mogę nią bliżej poznać, nie tylko przez jej wypowiedziane słowa, które niekoniecznie muszą być prawdziwe.
Początkowo powieść nie przypadłami za bardzo do gustu, ale po kilku rozdziałach zmieniłam zdanie. Całą książkę przeczytałam szybko, bo w jedno popołudnie, zapewno z powodu czcionki i mały stron, które co chwilę trzeba było zmieniać, jak i z powodu języka, dzięki któremu powieść czytało się w ekpresowym tempie.
Polubiłam bohaterów, którzy nie mają idealnego życia ( przynajmniej nie wszyscy), chociaż tak wygląda, nie mogą podejmować własnych decyzji bo inaczej stracą wszystko to na co ciężko pracowali. Byłam zszokowana jak jedna z postaci się poniża, ale taka już była jej rola, niestety.
Przypadkowe Szczęście oceniam na 7/10. 

czwartek, 19 lutego 2015

Syzyfowe Prace - Stefan Żeromski




Syzyfowe prace opisują warunki w których dorastała młodzież polska pod zaborem rosyjskim. Proces rusyfikacji narodu, a w głównej mierze uczniów szkół.


Syzyfowe Prace przeczytałam tylko dlatego, że jest to moja lektura szkolna. Początkowo, gdy usłyszałam tytuł pomyślałam nie, coś o mitologi ( nie przepadam za nią), ale później uświadomiłam sobie, że tylko tytuł do niej nawiązuje, a fabuła książki nie. Co prawda, mit o syzyfie jest porównywany do ciągłej pracy nauczycieli rosyjskich, ale tylko tyle.



Stefan Żeromski urodził się 14 października 1864 roku w Stawczynie. Szybko został sierotą i od tego  momentu musiał sobie radzić sam. Żył w trudnych warunkach. Jego książki wyróżniają się 3 podstawowymi nurtami: Temtyka historyczna, pamięć o postaniu styczniowym i tematy jego współczesności.


Głównym bohaterem jest Marcin Borowicz, którego poznajemy w wieku 8 lat. Pochodzi on z zubożałej szlechty w wyniku represji związanych z Powstaniem Styczniowym. Chłopiec swoją naukę rozpoczyna w szkole początkowej w Owczarach, a kontynuje nią w Klerykowie.


Akcja książki rozgrywa się w głównej mierze w Klerykowie, gdyż chłopak uczęszcza do miejscowego gimnajum. Czas w którym dzieje się opisywana historia, przypada na lata 70. XIX wieku.


Głównym wątkiem jest rusyfikacja młodzieży polskiej w szkole pod zaborem rosyjskim. Opisywane są metody, które stosowali nauczyciele i zarząd szkoły wobec uczniów.


Powieść podobała mi się, lecz nie jest moją ulubioną lekturą szkolną, do której chciałabym kiedyś wrócić.  Osobiście nie lubię książek , polskich pisarzy napisanych w wcześniejszych wiekach. Historia napisana jest ciekawie, tylko czasem brakowało mi większej ilości dialogów, gdyż nie lubię długich opisów. Temat książki, przybliża nam realia życia i trudy, które wtedy doświadczały dzieci w moim wieku, nie raz dopiero wtedy uświadamiamy sobie jak nam jest dobrze, jakie mamy szczęście, że urodziliśmy teraz, w tym wieku, stuleciu, kiedy Polska jest niepodległa, gdyż współczesnie możemy wszystko, tylko jeśli chcemy, nie mamy ograniczeń. Czytanie powieści nie było łatwe i wciagające.
Książkę oceniam na 6/10.

Książka bierze udział w Wyzwaniu :
1. Wyzwanie Książkowe 2015 ( Ma więcej niż 100 lat)


czwartek, 12 lutego 2015

Love, Rosie - Cecelia Ahern






Rosie i Alex od dzieciństwa są nierozłączni. Życie zadaje im jednak okrutny cios: rodzice Alexa przenoszą się z Irlandii do Ameryki i chłopiec oczywiście jedzie tam razem z nimi.
Czy magiczny związek dwojga młodych ludzi przetrwa lata i tysiące kilometrów rozłąki? 

Czy wielka przyjaźń przerodziłaby się w coś silniejszego, gdyby okoliczności ułożyły się inaczej? 
Jeżeli los da im jeszcze jedną szansę, czy Rosie i Aleź odważą się ją wykorzystać?






Główną bohaterka jest Rosie Dunne, która przez całe życie mieszka w Irlandii. W życiu spotyka nią wiele nieprzyjemności, jedna decyzja skreśla jej plany na resztę życia, nie poddaje się, lecz często marudzi i narzeka. Rosie niby wiedziała czego chce, ale tylko jak ktoś nią do czegoś zmusił to dążyła do swojego wymarzonego celu. Jej najlepszym przyjacielem jest Alex, z którym od dzieciństwa się przyjaźni, lecz chłopak wyjeżdza wraz z rodzicami do Ameryki. Rosie, urodziła śliczną Kate, która zarazem jest jej największym darem, jak i najgorszym co nią w życiu spotkało.

W książce nie wiem co mi się podobało, chyba jedynie okładka i tytuł.
Autorka powieści, zastosowała zamiast zwykłej historii z dialogiami i opisami, lekturę złożoną z dziesiątków listów, e-mail i itp. Po pierwszym rozdziale pomyślałam, okey, za chwilę się skończą i będzie normalna akcja, lecz po 5, 10 straciłam tą nadzieję, i naprawdę źle mi się nią czytało. Szkoda, że listy nie były pobocznym dodatkiem.

Dużo oczekiwałam od Love, Rosie słyszałam o niej same pozytywne opinie, lecz mi się wogóle nie podobała, denerwowała mnie, wkurzało mnie zachowanie głównych bohaterów, bo przez ile lat możne sie bać powiedzieć kilka słów. Zawsze coś stawało na drodze, nie potrafili powiedzieć sobie dość, teraz mi się coś należy, tylko zawsze coś innego.
Nie wiem czym się zachwycać, naprawdę.
Powieść oceniam na 4/10.